Ja jestem cicha noc

Początki...

- Szanowni panowie, nadobne panie. Zapewne wiecie o tym, co miesiąc temu ogłosili astrolodzy z Waterdeep? Ha! Założę się że częśc z Was mogła przekonać się o tym sama. O czym mówię? Dzień się nam skraca, miast wydłużać. Według obliczeń za rok nie zostanie z dnia nic i nad Faerunem zawisną wieczne ciemności. Że co? Elminster nas ocali? No, pan raczy żartować. Elminster i cała zgraja przemądrzałych magów nie są w stanie zrobić nic.
Ale za to co zrobili dotąd, musimy być im wdzięczni. Co zrobili? Użyli swoich czarów, zaklęć, rytuałów, cholera wie czego i niezgłębionej studni mądrości swych bóstw otrzymali dla śmiertelnych tylko jedno przesłanie dotyczące tych wydarzeń. “Znajdź wolumin nocy i dnia” – to powtarzały w spazmach wijąc się wioskowe wróżki w swych szałasach i elfie maginie w kryształowych pałacach. To samo usłyszał we śnie Elminster. To i nic więcej. Bo trzeba Wam jeszcze wiedzieć że bogowie przestają się do nas odzywać! Te wielkie wszechmocne byty nagle stanęły bezradne wobec niewiadomego zagrożenia. Chyba że coś ich od nas … odcięło. A raczej odcina, bo wyznawcy Lathandera, Bane’a, Tymory i paru innych bogów cieszą się jeszcze ich łaskami. Lecz na nich też spadnie klęska, to również zostało przewidziane.
Wracając do rzeczy – Wolumin nocy i dnia. Jest taki. W bibliotece Candlekeep. Jednak gdy magowie do niego zajrzeli, nie znaleźli nic, co byłoby jasną wskazówką. Same szyfry! Udało im się odczytać jeden z nich. Co mówił? Najlepsze pierogi owocowe sprzedaje Barney w Daggerford. Głupota, co nie? Tak też pomyśleli magowie. Dopóki się nie okazało, że Barney z Daggerford jest nieśmiertelny, a konkretnie są ślady jego obecności w różnych miastach na przestrzeni pięciuset lat. To magów zaniepokoiło. Tak bardzo, że postanowili dobrze ukryć Wolumin Nocy i Dnia. Ale Barney już zadbał o niego sam. Oto Wolumin nocy i dnia. Losy Faerunu albo klucz do wielkiej potęgi tkwi w Waszych rękach. A pierwsza wskazówka jest zakopana. W ziemi, pod mostem i pod wodą. Tam gdzie starli się Okrutny z Występnym kilka lat temu. Dlatego nie zdziwcie się jeśli Występny nie zamilknie.

Karczma “Myśliwska” w Daggerford. Brudna, obskurna nora, w której grupa indywiduów z całego Faerunu zebrała się późnym popołudniem, wezwana listami od tajemniczego “A”, by porozmawiać z samym Barneyem.

Kim oni byli?

  • Content Not Found: 3185, elf, władny zarówno niesamowitym mieczem, jak i magią;
  • Uzjel, młody, tajemniczy chłopak z wielkim mieczem, którego z całą sprawą wiąże zapewne więcej, niż chce powiezieć… lub sam wie;
  • Danark, jego orczy towarzysz o niezbitym spokoju, niespotykanym jak na tę rasę;
  • Neith Sorn, nekromanta, będący jednym z Rogatych Heroldow samego Myrkula;
  • Nazar z Mulmaster, potężny mężczyzna uzbrojony od stóp do głów, o nieprzyjemnym charakterze i jeszcze mniej przyjemnej gębie.

Pięćsetletni mężczyzna przekazał w ich ręce Wolumin Nocy i Dnia. Gdy tylko wyszedł z karczmy, spotkał go koniec z rąk, a raczej paszczy demonicznego psa, który w chwilę później zniknął w strugach deszczu. Mimo starań Uzjela, mężczyzny nie dało się uratować. Najwyraźniej przedśmiertny krzyk samego Barneya zaalarmował strażników.

Danark znalazł przy ciele Barneya fiolkę niebieskiej substancji. Uzjel zaopiekował się Woluminem.

Nowo uformowana drużyna była zmuszona uciekać, w czym wydatnie pomógł Nazar, przywołując z powietrza rącze rumaki, na grzbietach których umknęli wszyscy prócz Uzjela i Danarka – ci wykazali się niezwykłą kondycją i krzepą, uciekając na własnych nogach nie wolniej od swych konnych towarzyszy. Ciało Barneya drużyna zabrała ze sobą, planując przesłuchanie jego ducha dzięki mocy Neitha Sorna.

Nocą, na gościńcu do Waterdeep przywołane przez Nazara mgliste konie rozpłynęły się. Wtedy drużyna zorientowała się, że jest z nimi jeszcze jedna osoba, podążająca za nimi aż od karczmy.

Opatulona w cemnozielony płaszcz postać okazała się być wyjątkowo piękną, niepokojącą pixie, która przedstawiła się jako Zazdrość. Twierdziła, że została przysłana od niejakiego Abrazhigala, do którego ma zostać dostarczona księga. Jako, że pixie nie wykazywała złych zamiarów – poza ciętym języczkiem – a jej pracodawca zapewne był tym samym tajemniczym “A”, który wysłał listy do awanturników, Zazdrość została przyjęta do drużyny.

Kompania udała się następnie na poszukiwanie jaskini, w której mogłaby spędzić deszczową noc i spokojnie przesłuchać trupa Barneya z Daggerford…

Comments

little_diner

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.